Trzeba mieć jakiś azyl

Raport ewaluacyjny z projektu FreeDOM – ku aktywności osób zagrożonych bezdomnością, realizowanego przez FEERIA Stowarzyszenie Artystyczno-Społeczne, dofinansowanego ze środków Miasta Gdyni.

fot. Gaba Kucz

Niektórzy z nich lubią grać w gry, oglądać filmy, uprawiać ogródek, niektórych interesuje motoryzacja i chcą się rozwijać w tym temacie, ciągle są czymś zajęci, wszędzie ich pełno, mają dużo znajomości, niektórzy po prostu się nudzą. Co różni ich od “zwykłych osób”? Doświadczenie bezdomności.

Trochę statystyki

Analiza przeprowadzona przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w ramach Ogólnopolskiego badania liczby osób bezdomnych w lutym 2019 roku pokazała, że obecnie w Polsce znajduje się 30 330 osób bezdomnych, z czego 83,6% stanowili mężczyźni (25 369 osób), 16,4% kobiety (4 961 osób). Województwo pomorskie jest na 3. miejscu pod względem liczby osób bezdomnych – 3 014 osób. W Gdyni natomiast przebywa 344 osób bezdomnych. Statystyki pokazują, że z roku na rok liczba bezdomnych w Gdyni spada. W porównaniu z 2017 rokiem liczba bezdomnych spadła o 20 %. Dzieje się tak w dużym stopniu dzięki wsparciu Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, organizacjom pozarządowym działającym na rzecz osób doświadczających bezdomności oraz różnym inicjatywom służącym aktywizacji i reintegracji bezdomnych. Działania kulturalne, w tym teatr posiada idealne narzędzia integracyjne dla różnych grup doświadczających wykluczenia społecznego.

Potrzebę  dalszego wzmacniania często wykluczanego z przestrzeni publicznej głosu osób bezdomnych dostrzegła Małgorzata Polakowska,  członkini zarządu Stowarzyszenia Artytyczno-Społecznego FEERIA. Z tej potrzeby właśnie powstała inicjatywa pt. “FreeDOM – ku aktywności osób zagrożonych bezdomnością”, będąca kontynuacją jej wcześniejszej współpracy z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Gdyni i Teatrem Gdynia Główna w ramach projektu „Nie-całkiem kulturalny Utrecht”. Pierwszy projekt zakończony został spektaklem w formule Teatru Forum. 

Skąd FreeDOM?

Małgorzata Polakowska wraz ze współpracującym z nią Przemysławem Jurewiczem już przy pierwszym projekcie zauważyli, że historie osób są niezwykle ciekawe i złożone oraz byłyby wyjątkowym materiałem na spektakl dramatyczny. Ponieważ spektakl Teatru Forum w ramach “Nie-całkiem kulturalny Utrecht” okazał się dużym sukcesem, grupa bardzo zintegrowała się i zarówno pracownicy MOPS, jak i zmagający się z bezdomnością uczestnicy projektu wyrazili dalszą chęć kontynuacji działań teatralnych. Wychodzący z bezdomności uczestnicy FreeDOM zapytani dlaczego chcieli dalej brać udział w projekcie wymieniali sukces poprzedniego projektu, chęć dalszej pracy w tej grupie, możliwość nauczenia się aktorstwa oraz ciekawość i efekt nowości.

Jak wspomina Małgorzata Polakowska:

Nie chciałam zmarnować tej okazji, potencjału, integracji i wspólnoty, które udało się zbudować.

Tak powstał projekt: “FreeDOM – ku aktywności osób zagrożonych bezdomnością”, który otrzymał grant z Miasta Gdyni. 

Trudne organizacyjne początki 

Jak jednak bywa z takimi działaniami, ogłoszenie grantu, napisanie projektu oraz otrzymanie dofinansowania zajmuje czas, w którym wiele może się zmienić. Okazało się, że dedykowana z ramienia MOPSu psychoterapeutka, zaangażowana w poprzedni projekt już tam nie pracuje, instytucja nie może się tak samo jak wcześniej zaangażować, a większość uczestników Nie-całkiem kulturalnego Utrechtu z bezdomności wyszła i rozpoczęła pracę, co było wielkim sukcesem działań aktywizacyjnych. Niestety nie mieli przestrzeni czasowej na dalszą pracę nad spektaklem. Organizatorzy musieli uruchomić dodatkową rekrutację uczestników, psychoterapeutka, mająca czuwać nad procesem grupowym pojawiała się wtedy, kiedy czas jej na to pozwalał.

Struktura projektu

FreeDOM składał się cykli warsztatowych:

  1. Praca dramaturgiczna z Mariuszem Babickim, dramatopisarzem, z doświadczeniem w reżyserii i w prowadzeniu warsztatów dla różnych grup wiekowych.
  2. warsztaty teatru ruchu z Agatą Gregorkiewicz, tancerką, choreografką i choreoterapeutką, wykorzystującą taniec jako “narzędzie do zgłębiania” siebie przez uczestników
  3. Warsztaty aktorskie z Małgorzatą Polakowską, aktorką, reżyserką Teatru Forum, twórczynię projektu
  4. Praca nad spektaklem z Małgorzatą Polakowską i Przemysławem Jurewiczem – aktorem, tancerzem, choreografem.

Warsztaty dramaturgiczne – 7 spotkań

Projekt rozpoczął się od warsztatów dramaturgicznych z Mariuszem Babickim. W ciągu 7 spotkań prowadzący zbierał materiał na scenariusz, złożony z historii uczestników, na podstawie którego miał powstać spektakl finałowy. Na początku Mariusz wprowadził uczestników w teorię pisania i przetwarzania historii. Zachęcał do przedstawienia się z wykorzystaniem metafory bajki. Wprowadzał ćwiczenia w parach na wzajemne zadawanie pytań, ćwiczenia na improwizacje w różnych sytuacjach i wybranych miejscach, np. escape room. Zadania na opowiadanie różnych historii: najzabawniejszej, najtrudniejszej, etc. Jedno z ćwiczeń polegało na tworzeniu losów bohatera, na podstawie fragmentów historii uczestników. Ponieważ jeden z uczestników cechował się wyjątkowo bujną wyobraźnią i  opowiadane przez niego historie były bardzo barwne, prowadzący zastanawiał się czy powinien weryfikować prawdziwość opowiadanych historii. Zależało mu na stworzeniu wiarygodnego spektaklu, opartego na realnych opowieściach. Na podstawie warsztatów, improwizacji, zbierania opowieści powstał 28 stronicowy scenariusz do dalszej pracy. Liczba uczestników na warsztatach oscylowała między 4 a 10 osobami. W sumie na warsztatach pojawiło się 10 indywidualnych osób.

fot. Gaba Kucz

Co się sprawdziło? Co motywowało do działania?

Prowadzący zauważył, że najbardziej sprawdzały się ćwiczenia, w których cała grupa brała udział. Wspólne tworzenie bohatera, jego cech i perypetii bardzo angażowało uczestników. W przypadku osób bardziej zamkniętych w sobie, obecna na spotkaniach psychoterapeutka lub streetworkerzy starali się ich angażować. Zadawane były na początku prostsze pytania, a następnie zachęcano do ich rozwinięcia. Kiedy zadanie było proste i efekt można było osiągnąć w miarę szybko, uczestnicy czuli się mocno zmotywowani do dalszej pracy. 

fot. Gaba Kucz


Co się nie sprawdziło? Kiedy uczestnicy czuli się zdemotywowani?

Ćwiczenie z opowiedzeniem o sobie poprzez metaforę bajki na samym początku okazało się dla nich zbyt złożone. Dlatego część z nich w ogóle tego zadania nie wykonała, inni nie do końca dobrze je zrozumieli. Woleli opowiadać o sobie w sposób bezpośredni. Problematyczne okazało się również spisywanie swojej historii na papierze. Jedni byli bardziej skrupulatni w wykonywaniu tego zadania, inni opisywali w skrócie, twierdząc, że resztę opowiedzą bezpośrednio. Samo pisanie było dla nich barierą, tracili cierpliwość w wykonywaniu tego zadania. Problemy pojawiały się czasami w pracy w parach. W przypadku, gdy wspólnie pracowały osoby, zbyt dominujące – trudno było im porozumieć się by znaleźć wspólne rozwiązanie, zbyt nieśmiałe – nie wiedziały od czego zacząć.

Gdy prowadzący spostrzegł, że dane zadanie niekoniecznie trafia do grupy, robił chwilę przerwy, by je przeformułować lub zaproponować inne ćwiczenie, bardziej dopasowane do potrzeb uczestników.
Mariusz Babicki zwrócił uwagę, że najbardziej sprawdzały się zadania w całej grupie, na zasadzie “ogniska” tematycznego, gdzie każdy mógł zaproponować swoje rozwiązania sceniczne, poczuć się częścią wspólnoty. Zwrócił uwagę, że uczestnicy byli dla siebie bardzo wspierający. Nie negowali pomysłów, wyłaniający się liderzy grupy, wspierali innych, sami dopytywali, by zachęcić do udziału bardziej nieśmiałych, żartowali dla rozluźnienia atmosfery.

Jak warsztaty scenariuszowe ocenili uczestnicy?

Podczas wywiadu grupowego podsumowującego projekt, osoby uczestniczące w warsztatach ocenili Mariusza Babickiego jako osobę potrafiącą słuchać i zadawać pytania w taki sposób, by wyciągnąć z nich jak najwięcej informacji. Pozytywnie wspominają ćwiczenia w parach i poznawanie się nawzajem w rozmowach.

Jak wynika z przeprowadzonych po warsztatach ankietach 50 % ankietowanych oceniła atmosferę panującą podczas warsztatów jako bardzo dobrą, a pozostali jaką dobrą. Wszyscy ankietowani ocenili bardzo dobrze przygotowanie prowadzącego oraz sposób prowadzenia zajęć. Formułę zajęć 75% badanych oceniło jako bardzo dobrą, 25% jako dobrą. W części odnoszącej się do rozwoju kompetencji miękkich zaznaczyli poprawę umiejętności komunikacji z innymi, wyrażania swoich myśli, opinii, poczucia odpowiedzialności i koncentracji w bardzo dużym stopniu (50%) i w dużym stopniu (50%). 75% badanych zaznaczyło, że warsztaty w bardzo dużym stopniu, a 25% – w dużym stopniu wpłynęły na rozwój kreatywności, rozumianej jako proponowanie rozwiązań, tworzenie nowych pomysłów. Umiejętność pracy zespołowej (współpraca z innymi, otwartość na opinie i pomysły innych) została według uczestników rozwinięta w dużym stopniu (75%) i w bardzo dużym stopniu (25%). Wzrost umiejętności pisania i operowania słowem literackim jeden ankietowany zaznaczył na średnim poziomie, jeden na bardzo duży stopień, pozostali na ocenili na duży stopień (66,7%). Natomiast rozwój umiejętności hierarchizacji celów (wyznaczanie priorytetów, porządkowanie zadań) 50% badanych oceniło na średnim poziomie (50%), a pozostała połowa na bardzo wysokim poziomie. 3 z 4 ankietowanych odpowiedziało, że zdecydowanie chcieliby wziąć udział w warsztatach o podobnym charakterze. Natomiast jedna osoba odpowiedziała, że “tak chciałaby wziąć udział w podobnych spotkaniach.”

Na pytanie co było dla Ciebie najważniejsze podczas warsztatów: uczestnicy wymieniają komunikację, rozwój kreatywności, atmosferę i pracę w grupie.

W odpowiedzi, co było dla nich najtrudniejsze, dwie wypowiedzi wskazały na brak problemów podczas warsztatów. Jeden z ankietowanych zaznaczył:

Może tylko obawa jak wypadniemy podczas przedstawienia.

Na pytanie czego dowiedziałeś/aś się o sobie podczas warsztatów, uczestnicy zaznaczali: mam bogatą wyobraźnię, w zespole jest przyjemnie, chcieć to móc, nie ma rzeczy niemożliwych. W wypowiedzi można wnioskować, że właśnie praca w grupie i rozwój kreatywności były dla nich największą wartością tych warsztatów.

Jeden z ankietowanych podkreślił profesjonalizm prowadzącego. Inny zaznaczył, że dzięki udziałowi w projekcie ludzie z najbliższego otoczenia wyrazili swoje zainteresowanie i szacunek do tego co robi.

Po spotkaniach dramaturgicznych, w ramach jednego cyklu odbyły się równolegle warsztaty teatru ruchu z Agatą Gregorkiewicz i warsztaty aktorskie z Małgorzatą Polakowską.

Warsztaty teatru ruchu – 4 spotkania

fot. Gaba Kucz

Spotkania z Agatą Gregorkiewicz miały na celu integrację grupy, uruchomienie ciała oraz mimiki uczestników w ramach nauki ruchu scenicznego. Zajęcia opierały się na ćwiczeniach zabawowych, integracyjnych, jednoczących grupę. Prowadząca dzieliła każde spotkanie warsztatowe na dwie części.  Pierwsza opierała się na strukturze, powtarzalnej choreografii, tańcach w kole. Druga natomiast składała się z ćwiczeń improwizacyjnych, zabawowych, otwierających ciało na poszukiwanie własnych ścieżek ruchowych.

Trenerka w pierwszej części zajęć często wykorzystywała tańce w kole. Jej doświadczenie pokazuje, że ćwiczenia tego typu mają silny integracyjny charakter. Wynika on z faktu, że grupa jest w kontakcie ze sobą, widzi się nawzajem, powtarza wspólnie kroki, co daje silne poczucie wspólnoty. W części improwizacyjnej Agata często wykorzystywała rekwizyty. Taka forma jest szczególnie przydatna, jak zaznaczała, dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z ruchem improwizowanym. Rekwizyt ośmiela ich na początku, pozwala poradzić sobie ze wstydem, uruchamia ciało i wyobraźnię. Pojawiały się również mniejsze formy improwizowane i działanie w parach.

Co najbardziej się sprawdziło? Co ich motywowało do działania?

Prowadząca zauważyła, że tańce w kręgu były dla nich najłatwiejsze. Nieskomplikowana choreografia na zasadzie zwrotka – refren – zwrotka. Jasna struktura, gdzie wiadomo, co się wydarzy. Na trzecim i czwartym spotkaniu, kiedy grupa pamiętała już kroki, miała sporo radości z wykonywania tego ćwiczenia. Prowadząca zakładała, że barierą dla nich może być patrzenie w oczy lub dotyk podczas ćwiczenia, jednak nie był to dla nich żaden problem.

W ćwiczeniu na zaufanie, gdzie jedna osoba prowadzi drugą z zawiązanymi oczami, byli grupą bardzo skoncentrowaną, nierozpraszającą się rozmowami, co było nowością dla trenerki. Ćwiczeniem najbardziej zapamiętanym przez uczestników i prowadzącą, było zadanie w parach z wykorzystaniem piłki, służące rozwijaniu przepływu ruchu w ciele. Prowadząca określiła to ćwiczenie jako bardzo “liryczne” i “miękkie”. Ponieważ grupa składała się głównie z mężczyzn, miała obawy, że “nie wejdą w nie” wystarczająco lub pojawi się opór na takie ćwiczenie. Stało się wręcz przeciwnie. Grupa bardzo zaangażowała się w zadanie. Jak podsumowała prowadząca:

Wiesz z doświadczenia, że pewne ćwiczenia nie pójdą w danej grupie, ale i tak próbujesz i się zaskakujesz jak ludzie potrafią w to wejść. Okazuje się, że ludzie mają w sobe taką tęsknotę za miękkością w ruchu i to było piękne. Dla mnie to były duże zaskoczenia w pracy z tą grupą.

Dla grupy bardzo ważna była możliwość dodania czegoś od siebie. Budowało to poczucie własnej wartości:  proponuję ruch i reszta go powtarza. Mój wkład jest ważny i akceptowany przez innych. Drugą rzeczą było działanie przy muzyce, która się zmieniała i dawała im dużo pozytywnej energii.

Co było najtrudniejsze? Co ich demotywowało? 

Agata Gregorkiewicz zwróciła uwagę, że podczas improwizacji, by wykazać się kreatywnością, uczestnicy muszą wyjść z tej strefy komfortu i poszukać ruchu, który wychodzi poza ich schemat ruchowy.  Bardzo wiele osób zamyka się wtedy, nawet jeśli chcieliby zaproponować coś innego, boją się, że zrobią coś głupiego i się ośmieszą. Prowadząca zauważyła, że w tej grupie było to mocno wyczuwalne. 

W takich sytuacjach bardzo pomocny był jeden uczestników (Przemek), który potrafił sobie zażartować ruchowo i “zrobić z siebie pajaca”, dzięki czemu członkowie grupy otwierali się na zabawę ruchem i poszukiwania.

Większość uczestników warsztatów miała również problem z powtarzaniem sekwencji ruchów, które należało zapamiętać, a następnie wrzucić je w rytm. Konfrontacja ze swoją porażką, nieumiejętnością wykonania czegoś, sprawiała, że chcieli się wycofywać z działania.

Prowadząca, podchodziła do tego pozytywnie i starała się niwelować występujące blokady poprzez namawianie do wrócenia do działania i ponowne spróbowanie.  Jak stwierdziła zmierzenie się z aktywnością, która sprawia nam trudność jest bardzo ważne, ponieważ następnym razem gdy ćwiczenie będzie powtórzone, tym trudniej byłoby wrócić do niego. Byłby większy opór.

Zaznaczyła:

Lepiej ich zostawić z takim podejściem walczymy, nie jest różowo, ale nie jest źle. Stawianie mikro celów. 

Agata zwróciła uwagę, że dla niej dużym wyzwaniem był udział niewidomego uczestnika. Rozwiązaniem tej sytuacji było przyjęcie roli osoby wspierającej przez koordynatorkę projektu i prowadzącą warsztaty aktorskie – Małgorzatę Polakowską, która dbała o to, by niewidomy Michał mógł uczestniczyć w zajęciach. Prowadząca starała się go również parować z innymi osobami niż Gosia, by miał okazję doświadczyć ruchu o różnym charakterze. Na szczęście grupa była na tyle otwarta, że nie wykluczyła Michała z działań, a starała się go włączać. Ostatecznie okazał się jednym z najbardziej zaangażowanych osób.

Jedną z wymienianych przez prowadzącą warsztaty trudnością była frekwencja uczestników i ich elastyczne podchodzenie do punktualności. Zaznaczyła, że udział w całym procesie stałej grupy mógłby być bardziej efektywny, ponieważ uczestnicy budując zaufanie między sobą, z zajęcia na zajęcia są w stanie wejść na głębszy poziom i zrobić więcej. Przychodzenie nieregularne rozbijało pracę grupową, ponieważ za każdym razem trzeba było odnawiać zaufanie i rozpoczynać od początku.

Na przemian z warsztatami teatru ruchu, w ramach jednego cyklu, odbywały się warsztaty aktorskie z Małgorzatą Polakowską.

Warsztaty aktorskie – 3 spotkania

fot. Gaba Kucz

Podczas spotkań prowadząca realizowała różnorodne ćwiczenia rozwijające warsztat aktorski, w tym zadania uruchamiające abstrakcyjne myślenie, łączące elementy ruchowe i głosowe, bazujące częściowo na metodach zaczerpniętych z teatru alternatywnego. Oprócz tych ćwiczeń wykorzystywała zadania z zakresu zajęć interpersonalnych, rozwoju osobistego, dialogu motywacyjnego. Jak stwierdziła Małgorzata: Chciałam, żeby wyciągnęli z tych warsztatów coś na życie.

Jakie ćwiczenia najbardziej się sprawdziły?

Prowadząca zauważyła, że najbardziej działały ćwiczenia, które w jakiś sposób odwoływały się do tego, co już znają. Ćwiczenie, w którym mieli komunikować się wykorzystując odgłosy zwierząt dawało im dużo radości, jednocześnie nie czuli oporów. 

Co ich demotywowało? Jakie ćwiczenia były najtrudniejsze?

Najbardziej problematycznym ćwiczeniem okazało się zadanie aktorskie z warsztatu pracy reżyserki teatralnej Ewy Ignaczak, polegające na przetransponowaniu myśli na ruch ciała. Ćwiczenie połączone jest z abstrakcyjnie brzmiącymi pojęciami, określającymi intensywność ruchu. Pozycją wyjściową jest leżenie, które w ostatnim stadium musi zamienić się w bieganie po sali. Od statyki po dynamizm. Zadanie to wymaga dużej dozy abstrakcyjnego myślenia i pewnej kreatywności ruchowej. Niestety w tym wypadku ćwiczenie okazało się zbyt skomplikowane. Małgorzata miała wrażenie, że zbytnio kontrolowali się na jej zajęciach, nie czuli się zbyt swobodnie. Rotacja osób w grupach również nie sprzyjała otwieraniu się na kolejne ćwiczenia.

Co o warsztatach opowiadali uczestnicy?

Warsztaty z Agatą Gregorkiewicz były wymieniane na pierwszym miejscu podczas rozmów o spotkaniach warsztatowych. Uczestnicy bardzo pozytywnie wyrażają się o prowadzącej. Podczas spotkania podsumowującego projekt określili ją jako “super babkę”. Osobę kreatywną i elastyczną, potrafiącą dostosować ćwiczenia do potrzeb grupy. Uczestnicy najbardziej miło wspominają ćwiczenie z piłką, przełamywanie kontaktu cielesnego z drugą osobą, wspólną pracę z ciałem. Jeden z uczestników, mimo pozytywnego wyrażania się o Agacie, uczestniczył jedynie w 2 spotkaniach. Twierdził, że ma wystarczająco dużo ruchu w pracy i nie potrzebuje takich aktywności.

Warsztaty z Małgorzatą Polakowską uczestnicy określili jako wymagające. Najbardziej podobały im się improwizacje. Pozytywnie wspominają ćwiczenia z odgłosami zwierząt. Prowadzącą określili jako profesjonalistkę, która wie co robi.

W ankietach po warsztatach uczestnicy ocenili atmosferę podczas warsztatów jako bardzo dobrą (80%) i dobrą (20%). Przygotowanie prowadzących wszyscy badani określili jako bardzo dobre. Sposób prowadzenia warsztatów oraz ich formułę czterech z pięciu ankietowanych ocenili jako bardzo dobre, piąty uczestnik jako dobre. 

W części oceniającej rozwój kompetencji miękkich wszyscy uczestnicy wskazali, iż poprawili swoje umiejętności komunikacyjne w bardzo dużym stopniu. 80% uczestników zaznaczyło, że poprawili swoje poczucie odpowiedzialności i koncentrację w stopniu bardzo dużym, 20% – w dużym. 60% ankietowanych zaznaczyło, że wzmocniła swoje umiejętności pracy w zespołowej (współpracy z innymi, otwartość na opinie i pomysły innych) oraz świadomość ciała w bardzo dużym stopniu, 2 na 5 badanych zaznaczyło ich rozwój w dużym stopniu. Rozwinięcie kreatywności podczas warsztatów teatru ruchu i aktorskich 60% ankietowanych oceniło na bardzo duży stopień, 20% – duży, 20% – średni. Rozwój świadomości przestrzeni 2 z 5 uczestników zadeklarowało na poziomie bardzo dużym, 2 z 5 – dużym i 1 z 5 – średnim.

Wszyscy uczestnicy podkreślili, że zdecydowanie chcieliby wziąć udział w podobnych zajęciach. Spośród najważniejszych dla uczestników elementów warsztatów ankietowani wymieniają: możliwość prowadzenia partnera w tańcu, wpływania na ruch, skupienie i zaangażowanie, pracę z ciałem oraz rozwój komunikacji, kreatywności i kunszt prowadzących.

Jako najtrudniejsze wskazali zapamiętywanie choreografii oraz utrzymanie równowagi w ćwiczeniach wymagających zamknięcia oczu.

Na pytanie czego dowiedziałeś się o sobie podczas warsztatów uczestnicy podkreślili wartość pracy w grupie, wyrwanie ze schematów. Jeden z ankietowanych stwierdził, że dobrze czuje się w powierzonych mu rolach. Inny, że może być odważniejszy. Dwie osoby nie wiedziały co napisać. W ankiecie uczestnicy zaznaczyli potrzebę większej ilości takich zajęć. Podkreślili, że warsztaty były prowadzone z uśmiechem optymizmem, były cudownie przygotowane i poprawiały umiejętności ankietowanych.

Liczba uczestników na warsztatach teatru ruchu i aktorskich oscylowała między 4 a 7 osobami. W sumie na warsztatach pojawiło się 9 indywidualnych osób.

Praca nad spektaklem

Projekt FreeeDOM opierał się na pewnej dowolności uczestnictwa. Osoby biorące udział mogły zdecydować w jakich warsztatach biorą udział i czy zaangażują się w spektakl finałowy.

Po cyklu warsztatowym odbywającym się w okresie marzec – kwiecień 2019, kolejnym etapem pracy były rozpoczynające się na początku maja próby do spektaklu współprowadzone przez Małgorzatę Polakowską i Przemysława Jurewicza. Ze względu na dłuższą przerwę między ostatnimi warsztatami, wynikającą ze świąt Wielkanocnych i długiego weekendu majowego, trudno było zebrać ponownie uczestników. Mimo zaznaczenia przez prowadzących, że od maja zaczynają się próby do finałowego spektaklu uczestnicy dosyć luźno podchodzili do udziału w zajęciach. Za każdym razem pojawiały się inne osoby i trudno było zacząć budować przedstawienie.

Pod wpływem sugestii ze strony wspierającej projekt psychoterapeutki, Małgorzata Polakowska stworzyła deklarację i zasady, pod którymi uczestnicy mieli się podpisać. Część uczestników wykruszyło się z powodów rodzinnych, część znalazła pracę i nie mogła już przychodzić, część stwierdziła, że nie poradzi sobie z takim działaniem. Ostatecznie chęci i możliwości do podjęcia dalszego wyzwania pracy nad spektaklem starczyło dla 3 osób: Przemka, Zygmuta (Zygi) i Michała. 

Zarówno twórcy projektu, jak i jego uczestnicy chcieli, żeby tekst spektaklu w lekki sposób mówił o trudnych tematach, dlatego zdecydowano się na wykorzystanie wielu historii Przemka, który potrafił w ciekawy sposób opowiadać o wydarzeniach w kanale.

Jak wspomina Małgorzata Polakowska:

Uświadomiliśmy sobie, że bardzo istotne dla nich jest część ich prywatnego JA w tym spektaklu, dlatego zdecydowaliśmy się na dodanie improwizacji i motywu z kanałem. Mówienie nie w metaforze, ale jako JA.

Był to czas wymagający zarówno dla uczestników, jak i prowadzących. Obie strony chciały by spektakl wypadł jak najlepiej. Małgorzata Polakowska i Przemek Jurewicz podjęli się wyzwania wyszkolenia osób wychodzących z bezdomności na aktorów – amatorów chcieli traktować jak profesjonalistów. Wysoko postawiona poprzeczka, chęć wyuczenia trudnych reguł teatralnych uczestników, łączenie tekstu z ruchem, sprawiło, że między prowadzącymi a uczestnikami pojawiały się napięcia. 

Dużym wyzwaniem i barierą dla uczestników było nauczenie się tekstu scenariusza na pamięć. Bez nauczonego tekstu prowadzący mieli problem by przejść dalej i budować ruch sceniczny. Uczestnicy długo nie chcieli odłożyć scenariuszy, trudno im było zapamiętać tekst. 

Ze względu na trudności z zapamiętaniem i zmienną frekwencję uczestników tekst został skrócony. Z 27 stron pozostało 7, dodano również improwizowaną scenę z filmem z wejścia do kanału, której nie było początkowo w scenariuszu. 

Próby do przedstawienia wymagały od osób uczestniczących w projekcie, wielu przełamań swoich barier i pracy ze swoimi ograniczeniami, również poza spotkaniami. Praca nad spektaklem dramatycznym okazała się dużo bardziej wymagająca dla uczestników niż forma Teatru Forum w projekcie “Nie-całkiem kulturalny Utrecht”.

Praca twórcza, połączona z procesem grupowym rzadko kiedy odbywa się bez kryzysów. Nierzadko wpływ na przebieg prób miały wydarzenia w życiu osobistym uczestników oraz ich nałogi. 

fot. Gaba Kucz

Na szczęście dzięki determinacji i wsparciu prowadzących uczestnicy powoli zaczęli przełamywać swoje bariery. Okazało się, że występujące osoby nawzajem zaczynają się dopełniać. Niewidomy Michał odpowiedzialny był za rytm w spektaklu, Zygmunt, który miał lepszą pamięć słuchową i lepiej opanował tekst, podpowiadał Przemkowi. Ten z kolei posiadał lepszą pamięć ruchową, więc wspierał Zygmunta w ruchu scenicznym. Dodatkowo w przypadku problemów z przywołaniem tekstu sprawdzał się system suflerski, czyli podpowiadanie tekstu przez Małgorzatę Polakowską. Jak zwrócili uwagę prowadzący w pracy z takimi grupami trzeba mieć zawsze plan B oraz szukać różnych możliwości wsparcia i przełamania ograniczeń. 

Motywowanie do działania

Zarówno prowadzący, jak i uczestnicy zwrócili uwagę, że istotne jest korzystanie z ich naturalnych zasobów. Ważne, żeby uczestnicy czuli się dobrze i naturalnie w przypisanych im rolach i ruchu scenicznym. Bardzo duże znaczenie miało również budowanie bezpośredniej relacji z uczestnikami, nie tylko podczas zajęć, ale też poza nimi. Wspólne wyjście na spacer, rozmowa telefoniczna. Ważne, żeby wyznaczyć jednak granicę (brak przyzwolenia na telefony pod wpływem alkoholu lub zbyt późno w nocy). Dzięki budowaniu relacji uczestnicy czuli się bardziej zmotywowani do dalszego wspólnego działania.

Małgorzata Polakowska zwróciła również uwagę, że motywacja podczas prób wzrastała również gdy pojawiali się widzowe, fotografka Gaba czy psychoterapeutka Justyna. Wzrost motywacji nastąpił również w momencie pojawienia się kostiumów oraz scenografii. 

Kiedy motywacja spadała?

Podczas prób reżyserzy wyszli z założenia, że będą testować różne rozwiązania, a potem wybiorą najlepszą opcję na daną scenę. Proces ten jest naturalny w pracy z profesjonalnymi aktorami. Niestety uczestnicy nie odnajdowali się w działaniach metodą prób i błędów. Denerwowali się gdy musieli co chwilę zmieniać sposób odgrywania sceny, gdy już ją zapamiętali. Było to problematyczne również dla prowadzących, ponieważ, jak przyznali, podejmowali także złe decyzje sceniczne. Każda zmiana wywoływała w uczestnikach poczucie braku stabilności procesu. Jak zauważyła Małgorzata: Oni się bardzo przywiązują do miejsca, do godziny, do ludzi. Każda zmiana wywołuje u nich uczucie chaosu.

Demotywujące były dla nich również skomplikowane zadania sceniczne wymagające pamięci tekstu i łączenia go z odpowiednim ruchem scenicznym. Próby wtłoczenia w nienaturalne dla nich zachowania i działania, które muszą zapamiętać. Spadek motywacji pojawiał się także, gdy obserwowali zmniejszenie liczby osób zaangażowanych do spektaklu.

Spektakl

fot. Gaba Kucz

Finałowa część projektu, przedstawienie “Escape world” odbyło się 19 czerwca w Teatrze Gdynia Główna i zgromadziło na widowni ok 90 osób, m.in. przedstawicieli Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gdyni oraz organizacji pozarządowych, recenzentów, ludzi ze środowiska teatralnego, ale też widzowie, których po prostu zainteresował temat i nabyli wejściówki.

Postać głównego bohatera Jarosława została zbudowana podczas warsztatów scenariuszowych z różnych głosów, różnych osobowości, elementów prawdziwych historii, opowiedzianych przez uczestników. 

Był to niewątpliwie punkt kulminacyjny projektu oraz najbardziej satysfakcjonujący moment zarówno dla występujących, jak i prowadzących warsztaty. W jednym momencie skrystalizowały się efekty wielomiesięcznych zmagań, pracy nad sobą i przełamań barier.

Przed spektaklem Zygmunt zaznaczył, że odczuwał ogromny stres. Przemek z kolei myślał, żeby zrobić psikusa i nie wyjść z kartonu, będącego elementem scenografii.

fot. Gaba Kucz

Spektakl został bardzo dobrze przyjęty przez publiczność, co w znacznym stopniu wzmocniło poczucie własnej wartości występujących osób. Uczestnicy czuli się wzmocnieni faktem, iż wiele osób prosiło ich po przedstawieniu o autografy. Poczuli się wtedy bardzo docenieni i ważni. Podczas spotkania podsumowującego projekt wspominali ten moment z wielką satysfakcją.

Na publiczności pojawiły się również osoby, które brały udział w warsztatach, ale zrezygnowały z wystąpienia w spektaklu. Mimo to przybyli na premierę, ponieważ mieli poczucie, że ich cząstka została również zawarta w przedstawieniu. Że ich głos został zawarty, a spektakl jest również o nich. Pojawienie się pozostałych uczestników świadczyło również o zintegrowaniu grupy i chęci wsparcia osób, które pozostały do końca w procesie twórczym. Świadczy o tym również fakt, iż na spotkaniu podsumowującym projekt pojawiły się również osoby, które nie wystąpiły ostatecznie w spektaklu.

Wszystkie osoby biorące udział w spotkaniu podsumowującym projekt wyraziły chęć udziału w podobnych projektach, co podkreślają również wypowiedzi w ankietach. Uczestnicy wyrazili nadzieję na ponowne zagranie zarówno spektaklu “Escape world”, jak i przedstawienia w formie Teatru Forum “Nie-całkiem kulturalny Utrecht”. 

Grupa podczas procesu

Uczestnicy zapytani dlaczego wzięli udział w projekcie FreeDOM wymienili sukces poprzedniego projektu, chęć dalszej pracy w tej grupie, chęć nauczenia się aktorstwa, ciekawość, efekt nowości. Zygmunt z kolei zaznaczył:

trzeba mieć jakiś azyl.

fot. Gaba Kucz

Zarówno Mariusz Babicki, jak i Agata Gregorkiewicz zwrócili uwagę na pewną otwartość uczestników wobec siebie i wsparcie dla poszczególnych członków grupy. Prowadząca warsztaty teatru ruchu była zaskoczona ich otwartością na jej ćwiczenia, które zdawały jej się zbyt delikatne i miękkie dla takiej męskiej grupy. Uczestnicy bez problemu odnaleźli się w takiej formie, z wyjątkiem jednej osoby, która wycofała się z warsztatów. 

Jak zwróciła uwagę choreoterapeutka Agata:

To była jedna z najbardziej otwartych grup, z jakimi przyszło mi pracować i to jest dla mnie nowe. Mogłabym pomyśleć, że będą zamknięci na siebie. Dla mnie poziom granic blokad  tej grupy, był bardzo mały.

Podczas spotkań scenariuszowych członkowie grupy wykazywali trudności w częściach związanych z pisaniem i zapamiętywaniem kwestii i choreografii. Woleli improwizować niż pracować nad twardą strukturą. Ważne było dla nich opowiedzenie swojej historii, zaznaczenie ich wkładu i głosu, budowanie wspólnoty i bycie częścią grupy.

Każdy z uczestników wyróżniał się innymi cechami charakteru. Przykładowo Andrzej był bardzo obowiązkowy i zaangażowany w zadania. Zygmunt, jeśli się do czegoś zobowiązał, to przychodził. Cechowała go wysoka lojalność. Do zostania w spektaklu motywował go Przemek, nie chciał zostawić kolegi samego. Przemek okazał się świetnym organizatorem, który załatwił wyjątkowe miejsce na sesję zdjęciową i nagranie z kanału. Ma wszędzie kontakty i potrafi szybko coś załatwić. Okazało się, że niewidomy Michał ma świetną pamięć słuchową i poczucie rytmu.

Projekt dla uczestników okazał się również czasem pokonania wielu barier.

Zygmunt otworzył się na taniec, Przemek nauczył się pracować z tekstem na pamięć. Michał pierwszy raz brał udział w warsztatach ruchowych i był w pełni zaangażowany mimo swoich niepełnosprawności. Pierwszy raz od 26 lat zaczął samodzielnie wychodzić z domu.

Wartość dla uczestników projektu

Najbardziej wartościowe dla uczestników okazała się możliwość bycia wśród ludzi, podzielenie się swoją historią, zyskanie głosu, współpraca i współtworzenie spektaklu. Bycie zauważonym i docenionym. Projekt przełamał w uczestnikach wiele barier. Nauczył pracować ze sobą, dążyć do wyznaczonych celów. Wzmocnił uczucie niezależności oraz odpowedzialności za siebie i innych. Niektórzy zyskali do siebie trochę dystansu, nauczyli się radzić sobie ze stresem.  Inni spokornieli i wyszli poza swoje ego, ucząc się wdzięczności za to, co otrzymali podczas projektu. Projekt zmniejszył ich poczucie samotności, zostali docenieni przez innych, nawiązali przyjaźnie, rozszerzyli krąg znajomych i co najważniejsze uwierzyli, że stać ich na więcej. 

Wartość dla prowadzących

Zarówno dla Agaty Gregorkiewicz, jak i Mariusza Babickego była to pierwsza okazja pracy artystycznej z osobami wychodzącymi z bezdomności. Oboje zaznaczyli, że projekt poszerzył ich perspektywę. Sprawił, że przestali patrzeć przez pryzmat stereotypu. Dla Mariusza były to spotkania z prawdziwymi ludźmi, mającymi za sobą niesamowite i trudne historie: 

To jest inaczej niż minąć taką osobę na ulicy. Byli różni wiekiem, różni doświadczeniami i są w różnych teraz momentach, więc naprawdę mnie to otworzyło bardzo mocno. Też postrzeganie oczekiwań, potrzeb i motywacji. Na pewno rozszerzyłem spojrzenie.

Dla Przemka Jurewicza projekt był okazją nauki elastyczności i szukania rozwiązań na pojawiające się problemy sceniczne, w odpowiedzi na bariery uczestników.

Małgorzata Polakowska przeżyła wiele pięknych chwil asystując niewidomego Michała. Odczuwała wiele satysfakcji obserwując jak uczestnicy zmieniają się i pokonują swoje bariery.

Jak zwróciła uwagę Agata Gregorkiewicz:

Trzeba mieć naprawdę jaja, żeby wyjść do ludzi i opowiadać o sobie na scenie. To jest wielka wartość tego projektu. Że przyszło na spektakl tyle osób związanych ze światem kultury, że chcą usłyszeć ten głos od nich.

Rekomendacje – na co zwrócić uwagę pracując z osobami wychodzącymi z bezdomności

Prowadzący warsztaty, na podstawie doświadczeń w projekcie opowiedzieli na co należy według nich zwrócić szczególną uwagę w realizacji kolejnych działań z osobami wychodzącymi z bezdomności.

Organizacyjnie:

Wsparcie instytucji i psychologa

  • W przypadku braku odpowiedniej wiedzy psychologicznej do pracy z osobami z doświadczeniem bezdomności, przed złożeniem wniosku o grant należy podpisać umowę partnerską z odpowiednią instytucją lub organizacją, zajmującą się takimi grupami, która zobowiąże się wyznaczyć osobę mającą wspierać prowadzących i uczestników w procesie grupowym, niwelowaniu konfliktów i napięć. Należy dokładnie dookreślić zakres godzinowy takiego wsparcia oraz kto pokrywa wynagrodzenie takiej osoby.
  • Na wszystkich spotkaniach warsztatowych powinna być min. jedna osoba – psycholog, koordynator, który wspiera proces grupowy i daje poczucie stałości dla grupy.

Stałość terminów i miejsca

  • Godziny spotkań oraz miejsce powinny być stałe i wcześniej ustalone.

Kontrakt z uczestnikami

  • Bardzo istotne jest spisanie kontraktu i zebranie deklaracji od uczestników, żeby czuli się zobowiązani. Ma to znaczenie symboliczne. Zasady powinny mieć charakter pisemny, podpisany przez uczestników z zaznaczeniem co się wydarzy jeśli złamie się wyznaczone zasady.

Dobór prowadzących

  • Przy doborze prowadzących warsztaty należy zwracać nie tylko uwagę na dorobek artysty, ale na jego osobowość oraz doświadczenie w pracy z osobami zagrożonymi wykluczeniem społecznym, by dana grupa mogła się otworzyć przed taką osobą.

Struktura warsztatów

  • Projekt powinien zająć się od warsztatów integracyjnych, żeby grupa mogła poznać się lepiej, by bazując na zaufaniu głębiej wejść we wspólne ćwiczenia i bardziej się otworzyć. Później należy wprowadzać warsztaty dramaturgiczne, które służą zebraniu materiału do scenariusza, ponieważ szczerość wymaga zaufania. Nawet jeśli projekt przewidziany jest jako kontynuacja z poprzedniego projektu, należy rozpocząć od integracyjnej części, ponieważ spotkanie prawdopodobnie odbędzie się po pewnym czasie, więc należy na nowo zbudować uczucie wspólnoty i zaufania.
  • Warto wprowadzać niezbyt skomplikowane zadania na początek i stopniowo podnosić poprzeczkę trudności ćwiczeń. Aktywności dające szybki efekt na zasadzie tu i teraz dają im dużo większą satysfakcję.
  • Podczas warsztatów należy nastawić się na bycie elastycznym wobec grupy, by jak najlepiej dopasować do nich ćwiczenia. W przypadku warsztatów scenariuszowych należy samemu jak najmniej mówić. Mają wiele historii, którymi chcą się podzielić, więc trzeba dać im przestrzeń na opowiadanie. 

Stałość grupy

  • Przypilnowanie stałości grupy na poszczególnych warsztatach pozwoli uczestnikom wchodzić na wyższy poziom i bardziej zagłębić się w proponowane ćwiczenia. Ważne, żeby na każdych zajęciach pojawiała się stała osoba – psychoterapeuta, streetworker lub koordynator.

Improwizacja i praca z pamięcią

  • W przypadku pracy z osobami wychodzącymi z bezdomnością najczęściej pojawiał się problem z pamięcią. W teatralnej pracy z takimi grupami lepiej bazować na improwizacjach niż sztywnych strukturach tekstowych i choreografiach do zapamiętania.
  • Jeśli pojawia się tekst sceniczny, prowadzący sugerują, by umieścić “haczyki pamięciowe”, słowa klucze na zasadzie skojarzeń, które pozwalają sobie przypomnieć kolejność poszczególnych działań.

Korzystanie z naturalnych zasobów uczestników

  • Warto obserwować i dobrze przeanalizować naturalne zasoby danych uczestników. Korzystać z ich naturalnego sposobu poruszania się, wysławiania się, opowiadania, charakterystycznych ruchów, czy pewnych niedoskonałości. Próba wrzucenia ich na siłę w sztywne struktury teatru, tekstu wyuczonego na pamięć z dokładnością co do słowa, złożonej choreografii, może być dla nich barierą nie do przeskoczenia. Powodować demotywację i napięcia w grupie, a w niektórych wypadkach wycofanie się z procesu.
  • Reżyser pracujący z osobami wychodzącymi z bezdomności powinien przez długi czas obserwować uczestników warsztatów i stworzyć strukturę spektaklu w taki sposób, by nie potrzebowała wielu zmian w trakcie prób. Powinien być maksymalnie konsekwentny.

Budowanie relacji

  • Bardzo duże znaczenie ma budowanie bezpośredniej relacji z uczestnikami, nie tylko podczas zajęć, ale też poza nimi. Wspólne wyjście na spacer, rozmowa telefoniczna. Ważne, żeby wyznaczyć jednak granicę (brak przyzwolenia na telefony pod wpływem alkoholu lub zbyt późno w nocy). 

Jak wspomina Małgorzata Polakowska:

To nie jest tylko praca. To jest decyzja o tym, żeby zawiązać relację, że zapraszasz do swojego świata nowych ludzi i decydujesz się na to, aby być z nimi blisko. Myślę, że bez tego się nie da.

Dla wszystkich zaangażowanych realizacja projektu „FreeDOM” była niesamowitą przygodą: poznawaniem niezwykłych historii, spotkaniem z otwartymi i utalentowanymi ludźmi. To okazja do przekraczania granic własnej strefy komfortu. To jednocześnie zderzenie z wieloma problemami, indywidualnymi, zagmatwanymi losami, niejednokrotnie rozczarowaniem i frustracją, którym trzeba było pozwolić wybrzmieć. Niezwykły kalejdoskop doświadczeń, emocji, wzajemnego szacunku i zaufania, które są kredytem, którego nie chcą zaprzepaścić.

Metodologia:

Raport powstał na podstawie:

  • ankiet ewaluacyjnych dystrybuowanych po warsztatach scenariuszowych oraz teatru ruchu i aktorskich – 9 ankiet
  • wywiadu fokusowego z uczestnikami projektu podczas spotkania podsumowującego projekt z 8 osobami
  • wywiadów ewaluacyjnych z prowadzącymi warsztaty scenariuszowe (Mariusz Babicki), teatru ruchu (Agata Gregorkiewicz), warsztaty aktorskie i praca nad spektaklem (Małgorzata Polakowska, Przemysław Jurewicz)

Realizatorzy projektu “FreeDOM – ku aktywności osób, zagrożonych bezdomnością”:

oragnizator: Stowarzyszenie Artystyczno-Społeczne FEERIA

koordynator: Małgorzata Polakowska

współpraca organizacyjna: Justyna Herman-Gregorek

instruktorzy: Agata Gregorkiewicz, Małgorzata Polakowska, Mariusz Babicki

scenariusz: Mariusz Babicki

reżyseria: Małgorzata Polakowska, Przemysław Jurewicz

reżyseria świateł: Marzena Chojnowska

zdjęcia i dokumentacja projektu: Gabriela Kucz

Za pomoc w realizacji projektu serdecznie dziękujemy:

Wydziałowi Kultury Urzędu Miasta Gdynia, 

Konsulatowi Kultury, 

Teatrowi Gdynia Główna, 

Pracownikom CRiIM w Gdyni – Maciejowi Krusz i Grzegorzowi Dziedzicowi, Ewelinie Nowak z Zespołu ds. Doradztwa  i Aktywizacji Osób Niepełnosprawnych oraz Dorocie Gorgoń – opiekunce Michała

Opracowała:

Barbara Ciach
FEERIA Stowarzyszenie Artystyczno-Społeczne